Po chwili wszystkie były wiecznymi czarodziejkami(oprócz Minako), a Usagi stała uśmiechnięta na środku placu jako galaktyczna czarodziejka z księżyca trzymając za rączkę Puu. W drugiej ręce trzymała galaktyczne berło księżyca.
- Galaktyczny pocałunek księżyca!- Krzyknęła. Potwór znikł. Zamiast niego pojawiła się jasna smuga, która po chwili znikła. Usagi, wciąż jako galaktyczna Sailor moon podbiegła do Minako.
- Mina! Mina! Otwórz oczy!- Proszę!
- Sailor moon ona...- Sailor Uranus z trudem powstrzymywała łzy.
- NIE! ONA NIE MOŻE! MINAA!!- Usagi zaczęła szlochać.
Mars podeszła do niej, złapała za ramiona i potrząsnęła.
- To koniec! To koniec, nie rozumiesz! Wenus nie żyje!- Mars zaczęły płynąć łzy z oczu.
Blada jak ściana twarz Minako nie drgnęła na prośby jej najlepszej przyjaciółki. Niewiadomo skąd pojawiła się Puu. Poczekała chwilę, aż na czole Minako pojawi się znak Wenus. Gdy tak się stało, dotknęła go. Nagłe poderwał się wielki wiatr, a życie wstąpiło w dziewiętnastolatkę.
- Z-zo się stało?- Minako otworzyła oczy. Gdy zobaczyła mokrą od łez twarz Sailor Moon i uświadomiła sobie sytuację krzyknęła: - Zadanie z historii!- Chwyciła teczkę szkolną i pobiegła do domu.
- Przecież nie mamy nic zadane z historii, ne ne Ami-chan?
- Nie, nic. Gomenasai, ale muszę wracać. Muszę jeszcze nakarmić rybki, które kupiłam niedawno- Dziewczyny patrzyły jak Jowisz szybko się odmienia i wraca do domu.
- Myślę, że możemy też wracać.
- Dobra cześć
Pozostałe dziewczyny odmieniły się i rozeszły do domów.
***
Minako bardzo się martwiła. Siedziała już u siebie w pokoju. Co w ogóle stało się tam, na placu? I dlaczego tylko ona nie dostała broszki? Wyjęła swoje pióro przemiany. A może by tak...
- Artemis?
- Hm?
- Przenocujesz dziś u Luny? Usagi nie będzie miała nic przeciwko.
- Ehh... Ale wtedy zostaniesz sama...
- Artemis! Za dwa tygodnie mam dziewiętnaście lat!
- No dobra dobra... Niech ci będzie... Ale nie rób żadnych głupstw, nie wpuszczaj nikogo i...
- Artemis!
- No dobra dobra- Artemis wskoczył na parapet i spojrzał na Minako.
- Nie martw się- Podeszła do niego i szepnęła mu do ucha: A może zaprosisz Lunę na kolację?
- Minako... nie przesadzaj...- I już miał wyjść, gdy powiedział- Minako?
- Tak?
- Naprawdę nie wychodź. Nie zniósłbym tego, co stało się na placy.
- Artemis... A co się stało? Pamiętam tylko potwora jak mną rzucił o drzewo i błysk..
- Minako... Ty umarłaś. Ale siostra księżniczki serenity ożywiła cię.
Na Minako nie zrobiło to większego wrażenia.
- No dobra idź. Pewno luna o tobie myśli. Cześć.
- Do zobaczenia.
Artemis wyskoczył przez okno. Minako została sama. Włączyła telewizor, pooglądała chwilę. Wyłączyła go, poszła do swojego pokoju. Wyciągnęła pióro przemiany.
- Kryształowa Mocy Wenus! Przemień mnie!
Nic. Cisza. Minako nie przemieniła się.
Sprawdziły się jej najgorsze obawy. Nagle zadzwonił zegarek.
- Cześć Mina!- To dzwoniła Usagi- Mogę do ciebie przyjść? Na noc? Proszę!
- A Artemis przyszedł?
- Tak, i widzisz, chciałabym ich zostawić...
- Okej! Pakuj się! Ale...
- Co?
- Przyjdź sama, proszę...
- Okej, będę za pół godziny! Cześć!
- Pa!
Minako rozłączyła się. No, muszę posprzątać jak Usagi ma przyjść, pomyślała. Pozmywała naczynia, podkurzała, pościeliła łóżko, posprzątała na biurku. W końcu zrobiłam wszystko w ciągu 25 minut!- Ucieszyła się i zajrzała do lodówki.
-Na wenusjańskie ludki! Prawie pusta! Muszę zadzwonić do Usagi!- Wyciągnęła zegarek i wybrała numer do Usagi.- Usagi- chan! Będziemy musiały...
- Jestem przed twoim domem!
I rozległ się dzwonek. |